Sezon zaczyna się w Koninie

Kanał Łężyński to dla wielu zawodników miejsce szczególne. Od wielu lat właśnie tutaj zaczynają oni sezon, ćwicząc refleks, cierpliwość i konsekwencje podczas niezwykle wymagającego łowienia uklei. Choć nasza ekipa w tym roku nad wodą pojawiła się już kilka razy, to właśnie zawody w Koninie potraktowaliśmy jako oficjalne rozpoczęcie sezonu. Tym razem podpatrywaliśmy w akcji Krzysztofa Kałużnego z Matchpro, który wystartował w Memoriale Pamięci Stanisława Wolickiego - legendarnego trenera młodych spławikowców.

 

Zawody były niezwykle licznie obsadzone, a wśród startujących nie zabrakło bardzo dobrych uklejarzy - warto tutaj wymienić choćby Tomasza Horemskiego czy Janusza Lange.

 

Taktyka Krzyśka na niedzielne zawody była bardzo ciekawa i odbiegała od koncepcji większości startujących. Na 3h turę przygotował on 3 kilogramy żółtej zanęty uklejowej Matchpro Top Gold. Oprócz tego na dno trafiła zanęta płociowa Matchpro z tej samej serii. Jej zadaniem było zwabianie wszędobylskich płoci i krąpi, które w przypadku słabego żerowania uklei potrafią uratować zawodnika przed wpadką.

Na Kanale Łężyńskim niezwykle ważna jest szybkość i brak jakichkolwiek przestojów - zwłaszcza wtedy, gdy tura jest krótsza i nie ma czasu na odrobienie ewentualnych błędów. Dlatego warto rozłożyć jak największą liczbę uklejówek, które w razie splątania zestawu można błyskawicznie wymienić na nowe. Tak zrobił Krzysiek, który przygotował 3 serie wędzisk w długościach od 2,5 do 4 metrów (w zapasie była także jedna 2-metrowa uklejówka). Dłuższe wędki na Łężynie przydają się bardzo rzadko i jeśli już, służą raczej do obrony niż walki o wysoką pozycję.

Po treningu przeprowadzonym w przeddzień zawodów wiadomo było, że uklei w kanale jest sporo, jednak ryba płoszy się przy większej liczbie wędkarzy, odskakuje z łowiska i zmienia głębokość żerowania. Odpadał zatem wariant bardzo ofensywnego nęcenia i próby łowienia uklejek w tempo. Krzysiek postanowił podejść do nęcenia bardziej zachowawczo i o ile przygotował dużo zanęty, zminimalizował ilość dodanych robaków.

 

Łącznie przygotował pół litra parzonej pinki, jednak do zanęty powędrowało 3/4 unieruchomionych robaków. Mieszankę wzbogacił także niewielką ilością (ok 100 gram) jokersa. Kluczowa (jak zwykle z resztą przy połowie uklei) była także twarda, czerwona pinka. Robaki Krzyśka nie były tego dnia idealne, ale także nie przeszkadzały w łowieniu.

W przeciwieństwie do większości zawodników Krzysiek przygotował także dość lekkie zestawy. Na wędkach dominowały spławiki od 0,6 do 0,8 grama, przy czym zdecydowana większość wędkarzy stosuje tutaj spławiki od 0,8 grama wzwyż.

 

1-60 minuta

 

Zawody rozpoczęły się stosunkowo późno, bo dopiero o godzinie 12:00. Pierwsze minuty były bardzo trudne, ale nie tylko ze względu na słabe żerowanie ryb. W łowisku Krzyśka wpłynął łabędź, który przez kilka minut nie zamierzał z niego odpłynąć. Okazuje się zatem, że zanęta Matchpro działa skutecznie nie tylko na ryby...

Po kwadransie w siatce Krzyśka było zaledwie kilka uklejek. Ryby bardzo szybko odskakiwały z łowiska, brały nierówno i delikatnie. Co gorsza - były bardzo małe. Ten problem w pierwszych minutach mieli jednak niemal wszyscy wędkarze.

 

 

Kolejne piętnaście minut, jak i cała pierwsza godzina to systematyczne odrabianie strat po słabym początku. Ryba w stanowisku Krzyśka rozkręcała się z minuty na minutę - co ciekawe świetnie w tych warunkach sprawdzały się lekkie zestawy 0,6-0,7 grama, które były stosunkowo wolne, ale dobrze pokazywały lekkie, szarpane brania.

 

Ryby dobrze reagowały także na donęcanie, jednak kluczowa była zasada - mało, ale często. Ponadto ryba nie żerowała przy samej powierzchni i trzeba było jej szukać na głębokości nawet 80-90 cm.

 

Po godzinie w siatce Krzyśka znalazło się około 100 ryb. Tempo 1,5 ryby na minutę jak na Konin było bardzo przeciętne, ale tego dnia ryby naprawdę słabo współpracowały z wędkarzami.

 

61-120 minuta

 

Druga godzina okazała się jednak znacznie lepsza. Krzysiek konsekwentnie donęcał małymi porcjami, łowił niezbyt ciężkimi spławikami i stopniowo do zanęty dodawał niewielkie porcje jokersa. Co ważne nie próbował jednak schodzić z długością wędki bliżej brzegu. Konsekwentnie łowił na 3,5 metrową uklejówkę, która była idealnym kompromisem pomiędzy szybkością, a efektywnością łowienia.

 

 

W drugiej godzinie do siatki trafiło około 150 ryb, co było wynikiem znacznie lepszym, choć wciąż dalekim od ideału. W okolicy żaden wędkarz nie łowił jednak w lepszym tempie. Ten odcinek, potężnego, bo aż 60-osobowego sektora nie należał do najbardziej rybnych.

 

Na półmetku zawodów na wielu stanowiskach ryba całkowicie odskoczyła i tylko nieliczni regularnie odławiali ukleje. Co ciekawe tego dnia wielu zawodników korzystało z haczyka numer 20, co w Koninie jest wielką rzadkością. Najczęściej króluje tutaj 18-stka Milo R113 - mocny, niezwykle wytrzymały haczyk, który potrafi wytrzymać całą 4-godzinną turę. Tym razem, przy mniejszych i słabiej żerujących rybach lepiej sprawdzał się jego mniejszy odpowiednik

 

121-180 minuta

 

Trzecia godzinia była niemalże powtórką drugiej. Ryba utrzymywała się w łowisku, bardzo dobrze reagowała na zanętę, jednak gdy tylko w łowisko pojawiło się jej zbyt dużo, natychmiast brania słabły. W trzeciej godzinie bardzo ważne było także przeczekiwanie brań, ponieważ solidnie dokarmione ryby, które tak jak wspomniałem, nie żerowały zbyt intensywnie, pobierały pokarm niezwykle ostrożnie.

 

Zacinanie każdego drgnięcia spławika kończyło się pustym przerzutem i stratą czasu. Niestety, tego dnia trudno było także selekcjonować ryby. Z reguły w takim przypadku sprawdza się dodanie większej ilości parzonych pinek, jednak w niedzielę zbyt duża ilość robaków nie tylko nie pomagała, ale momentami pogarszała żerowanie ryb. W odcinkach, gdzie uklei nie było zbyt wiele, robak na naszym haczyku musiał być bardzo dobrze widoczny, a w chmurze innych robaków po prostu znikał. W konsekwencji przekładało się to na kilka dodatkowych sekund oczekiwania na branie.

 

 

Jak się później okazało z wynikiem ponad 5000 punktów Krzysiek zajął w zawodach wysokie 5. miejsce. W 60 osobowym sektorze taki wynik można było uznać za bardzo dobry, tym bardziej że żaden z jego bliskich sąsiadów nawet nie zbliżył się do tej granicy.

 

Nie brakowało także zawodników, którzy swoje wyniki w znacznej mierze budowali na płotkach i krąpiach. Te ryby w ostatnich minutach zapewniły przyzwoity wynik Januszowi Lange, który ostatecznie zajął w zawodach 11. miejsce z wynikiem ponad 3000 punktów.

Już w najbliższy weekend Konin znów będzie sercem wyczynowego spławika - odbędzie się tam pierwsza tura Pucharu Wielkopolski. Tydzień później na tym samym łowisku zawodnicy wystartują w Ogólnopolskich Zawodach Uklejowych. W marcu wędkarska Polska uklejami stoi!
 

Tekst: DF

Zdjęcia: DF