Witaj na FishingMania.pl

W dwóch poprzednich finałach Sensas Challenge ocierałem się o podium. Do zwycięstwa brakowało naprawdę niewiele i po każdych zawodach zostawał ogromny niedosyt. W tym roku do wielkiego finału podszedłem ze znacznie większym dystansem, a rozpoznanie łowiska i treningi postanowiłem podzielić na kilka etapów. Pierwszym z nich było zebranie informacji od znajomych łowiących na tym łowisku, a ich zwieńczeniem był wspólny połów z Arkiem Pawlakiem na Hucie miesiąc przed zawodami.
Zbiornik Huty w Częstochowie będzie areną tegorocznego finału cyklu Sensas Chellange. W teorii łowisko słynie z loteryjności i wymaga od zawodników niezwykłej precyzji oraz finezji. Czy tak jest w praktyce? Postanowiłem to sprawdzić i wspólnie z Arkadiuszem Pawlakiem wybrałem się na krótki przedfinałowy trening.
Na przełomie kwietnia i maja wspólnie z Krzysztofem Kałużnym z Matchpro pojechałem do Włoch po przygodę życia. To miało być coś zupełnie nowego i zaskakującego. Coś co na nowo zarazi mnie miłością do tego sportu i obudzi we mnie wędkarskie dziecko. I takie właśnie było. Rzeka Arno zachwyciła mnie swoim pięknem i różnorodnością, ale przede wszystkim - dużymi, silnymi rybami, które wcale nie były takie łatwe jak z pozoru się wydawało.
Często zaczynamy sezon nad Kanałem Żerańskim. Tym razem postanowiliśmy go tam zakończyć. W wyprawie towarzyszył nam Konrad, który jak sam deklarował, zawsze miał duży problem z dobraniem się do listopadowych płoci. Tym razem, bogatszy o kolejny sezon doświadczeń, odstawił toporne zestawy i zdecydował się na ultrafinezyjne łowienie.
Zawody pięć dni w tygodniu, wspólne śniadanie przed telewizorem i losowanie z wielkiego srebrnego pucharu. Tak wyglądają zawody w Anglii. Niesamowita atmosfera, totalny luz i astronomiczny poziom sprawiły, że start na brytyjskiej komercji na zawsze zapadnie w naszej pamięci.
W ubiegłym roku Tomek Solka na dobre zrezygnował z łowienia małych i średnich ryb, a całą swoją wyczynową uwagę skupił na komercji. Dziś jest już zupełnie innym wędkarzem, który o karpiach wie naprawdę dużo. Postanowiliśmy skorzystać z jego doświadczenia i podpatrzeć jak nasz stary znajomy radzi sobie z popularną „methodą”.

Strony