metody-i-taktyki

W ubiegłym roku Tomek Solka na dobre zrezygnował z łowienia małych i średnich ryb, a całą swoją wyczynową uwagę skupił na komercji. Dziś jest już zupełnie innym wędkarzem, który o karpiach wie naprawdę dużo. Postanowiliśmy skorzystać z jego doświadczenia i podpatrzeć jak nasz stary znajomy radzi sobie z popularną „methodą”.
Letnia niżówka sprawia ogromne problemy wielu początkującym wędkarzom. Ci, przyzwyczajeni do silnej i mocnej rzeki, która potrafi przenosić całe drzewa, nie zawsze odnajdują się na lekkim, bardzo zmiennym uciągu i płytkiej wodzie. Tutaj nie sprawdzi się zabetonowana mieszanka. Do sprawy trzeba podejść nieco inaczej – z nutą kanałowej finezji.
Łowienie uklei przez wielu zawodników traktowane jest jako zło konieczne. Niesłusznie. Często ta niedoceniana technika pozwala wygrać zawody, a w wyjątkowo trudnych warunkach bywa ostatnią deską ratunku.
Gruntowanie przez wielu zawodników wciąż traktowane jest z przymrużeniem oka. To jednak złe podejście. W poniższym artykule postaram się udowodnić, że odpowiednie zbadanie dna w naszym łowisku może przesądzić o sukcesie lub porażce.
Listopadowe wypady nad Kanał Żerański kiedyś kojarzył mi się ze stadami potężnych płoci. Dziś ryby te rzadziej odwiedzają firmowe łowisko Mazowsza. Ich miejsce zajęły wszędobylskie leszcze, które jesienią uwielbiam łowić na lekkiego stopa. Taka forma łowienia wymaga od nas ogromnej elastyczności i ciągłej czujności.
Gdy pod koniec października większość zawodników kończy sezon i z utęsknieniem wyczekuje wiosny, ja zabieram się za doskonalenie metod, którym w ciągu roku nie mogłem poświęcić odpowiednio dużo czasu. Jedną z nich jest lekka odległościówka, sporadycznie stosowana podczas zawodów wędkarskich.

Strony